poniedziałek, 29 lipca 2013

PLEKAS W USA

Moja K. dzisiaj o 2:30 wsiadła w samochód by wysiąść w Berlinie, by wsiąść do samolotu, by wysiąść w Nowym Jorku.
K. jest moją przyjaciółką od bardzo dawna i razem z resztą przyjaciół będziemy za nią baaardzo tęsknić :(
Mam nadzieję, że niedługo ją zobacze - tam, na amerykańskiej ziemi.

Ale, żebyście wiedzieli co u niej, czytajcie jej bloga!




I wam również życzę spełnienia marzeń :))

czwartek, 25 lipca 2013

You don’t give up just because things are hard

Kojarzycie te sceny z westernów - długa droga przez pustynie, lekki wietrzyk popycha jakieś śmieci, zero życia?... no to tak właśnie jest na moim roomie. Pisałam już do Londynu dwa razy.. i to zawsze pomagało... ale teraz pusto. No ale jak to ja - spokojnie, spokojnie, przyjdzie w swoim czasie. Po prostu moja perfect nowojorska rodzina jest zapracowana i nie ma czasu teraz szukać au pair! :D
Mi się z jednej strony już baaardzo chce do USA, a z drugiej.. nie mam innego planu! Więc po prostu muszę wyjechać i będę czekać tak długo jak będzie trzeba!
Do tego nie wiem już w końcu co z tym infant, bo w każdej agencji mówią co innego.. stwierdziłam, że jak będe miała już rodzinkę i będą mieli dziecko poniżej 2 roku życie, to zaczne się martwić :)

Ok, trochę się pożaliłam i poinformowałam was, że żyje!

A!
29 lipca wylatuje już moja K. Zrobiliśmy jej imprezę niespodziankę, a ja byłam przebrana za statue wolnści! :D (btw w dniu wylotu K. rozpocznie bloga :) podam wam linka wraz z pierwszym postem)
I moja Jonka znalazła rodzinę!!!! Wylatuje 26 sierpnia z APIA i będzie mieszkać niedaleko San Francisco! Może ktoś będzie z nią na orientation? 
Tu macie bloga Jonki: DREAMING IS BELIEVING

Jak widzicie z naszej trójki zostałam tylko ja! Mam nadzieję, że niedługo dołącze do moich au pairek!


wtorek, 9 lipca 2013

Infant Qualified + match #16

Match #16
Kolejna rodzinka, której od razu podziękowałam. Dziecko we wrześniu będzie miało 3miesiące, samotna matka pracująca 10h dziennie, bez samochodu, a mieszkają w Californi.
No już po tym matchu musiałam się dowiedzieć o co chodzi, skoro jestem chętna na dzieci powyżej roku, a tu znowu bobo! I nie byłam pewna czy jesem infant qualified czy nie...

A więc jestem. Wow, po 5 miesiącach myślenia, że nie mogę zająć się dziećmi poniżej 2 roku życia, okazuje się, że moge! Doświadczenie z dziećmi z rodziny liczy się tak samo, jak to z obcymi i bez problemu dostanę wizę (tak napisała mi pani z APIA). Z jednej strony mnie to cieszy, bo jeśli będzie wspaniała rodzinka i dziecko będzie miało 20 miesięcy - czyli dla mnie nie problem, to będe mogła do nich pojechać... Z drugiej strony będą się do mnie dalej zgłaszać rodziny z samymi maluszkami. Ale spokojnie, spokojnie.. ja wiem, że niedługo będzie perfect! :D




Filmik z naszej chillowej majówki! Podziele się nim :D
http://www.youtube.com/watch?v=niPFe3Anv9Y


Powodzenia :))


czwartek, 4 lipca 2013

Match #15

Ten sam match co ma Mag :) Ja jednak od razu podziękowałam, ponieważ nie chce jechać do rodziny, która mówi w domu po polsku. Mogę jechać do rodziny pochodzącej z Polski, Indii, Włoch, Grecji, Zimbabwe, czy każdego miejsca na świecie, ale wolałabym, żeby mówili po angielsku :D Do tego hostka w ciąży, a ja nie mogę zajmować się noworodkami.
Ostatnio czuję się jakbym tylko odmawiała!
Mam tylko dwa kryteria co do rodzin: w domu jezyk angielski, dzieci powyżej 2 lat.. ja bym mogła zajmować się takimi od 15 miesięcy, ale mam doświadczenie tylko z moją bratanicą, a to jest przecież rodzina. Zawsze myślałam, że to się nie liczy, że w ambasadzie powiedzą, że nie mam tych 200h z maluszkami, bo rodzina się nie liczy. Ale teraz zgłupiałam. Może ktoś coś wie?

A zgłupiałam bo 3/4 matchy mam z maluszkami. Pare tygodni temu dzwoniła do mnie pani z Londynu z APiA i jej powiedziałam, że odmawiam rodzinkom, bo wszystkie mają maluszki poniżej roku, a ja wyraźnie zaznaczyłam w aplikacji, że jestem chętna na rok i wyżej...I ogólnie cały czas myślałam, że nie mogę bo nie mam 200h z dziećmi poniżej 2lat nie z rodziny...Zobaczymy.


Mam nadzieję, że niedługo będzie perfect. Zmieniłam filmik, dodałam sceny z dziewczynką, która ma 4 lata, więc może teraz rodziny z dziećmi w takim wieku się zainteresują! :)

Staram się być cierpliwa! Wyjazd jako au pair do USA to mój plan nr1, cel, marzenie i w ogóle, więc czekam cierpliwie i mogę wyjechać we wrześniu, w październiku, ale żeby pojechać! Wolałabym teraz, wiadomo, bo moja K. jedzie już 29 lipca (aaa <3) i fajnie by było szybciej, żeby mieć 13 miesiąc razem :)
A teraz mam wakacje i bez większych sukcesów szukam pracy haha :D

Macie nową Bey <3

środa, 26 czerwca 2013

Match #14 i walizka

MATCH #14
Już nie mam tej rodzinki na profilu.Wydawali się bardzo fajni, ale:
Dzieci: 4 lata, 3 lata, 2 lata, 3 miesiące
Dziewczynka i trzech chłopców z czego jeden ma 3 miesiące? Za dużo jak dla mnie. Nie chce zajmować się dziećmi poniżej roku, bo nie czuję się pewnie.. a co dopiero bobas + 3 małych dzieci! Swoją drogą hostka ostatnie lata przechodziła w ciąży :D
Gdyby nie ten maluszek, to byłoby całkie spoko... 4 i 3 latek chodzą do przedszkola, mają piękny dom i dają samochód au pair, mieszkają w Philadelphii, Pennsylvania, więc i 2h do NYC i 2h do DC... no ale już podziękowałam.


Kupiłam całkiem niedawno dużą walizkę... nie mam jeszcze rodzinki, ale jestem pewna mojego wyjazdu i nie zakładam, że będzie inaczej, więc kupiłam. Ok.160zł w Carrefourze, cztery kółka, wymiary: 70x49x33 :).


Chcę ją trochę przyozdobić, coś pokombinować... jeszcze zobaczę jak :). Najlepsze jest, że pare dni pózniej  A. jechała po walizke.. i kupiła taką samą, a potem K. pojechała i również ją kupiła, tylko jasną. Także nasza au pairowa trójka wybiera się z takimi samymi walizkami :D

Trzymajcie kciuki, bo już mnie strasznie męczy to czekanieeeee i marzy mi się perfect! Zaraz lipiec! Niech to się stanie jak najszybciej!
Powodzenia wszystkim au pair!

EDIT: zmieniłam tytuł bloga jakby co :)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Match #13 i... wywód życia

MATCH #13
Mieszkają w Aspen. Gdybym była swoim chłopakiem, albo jego kolegami, którzy uwielbiają snowboard i narty, to już bym wsiadała w samolot. Ale nie jestem :D. Mają trójke dzieci, w tym dziewczynka 10 miesięcy i chłopiec 2 latka. Dużo roboty, a jedyne co po pracy to snowboard. Fajne na miesiąc, ale nie na 12 :). Zaprosili mnie na Skype.. bez żadnego maila itd. Nie przyjęłam ich jeszcze... musze im napisać, że bardzo dziękuje, ale nie dam rady z ich dziećmi. Ale mi się po prostu nie chce... Co chwilę muszę pisać do jakiejś rodziny, że "Jesteście wspaniali, ale dziękuje"... Męczy to, ale uczy cierpliwości.

Co do rodziny z Vienny (ci co pochodzą z Indii)... Rozmawiałam z ich byłą au pair. Jest ze słowacji, więc mogłam pogadać z nią o różnicy kulturowej, o szoku itd, bo została wychowana podbnie jak my, ludzie z PL :). I stało się coś czego się nie spodziewałam.. Podobają mi się bardziej, gdy ona o nich mówi, niż oni sami. Była ze mną kompletnie szczera, mówiła o ich wadach, o tym, że nie są uczuciowi i czasem jest z nimi dziwnie... Rozmawiając z nią, to mi nie przeszkadzało. Ona napisała, że pojechała do nich z wygody. Dają sypialnie, kuchnie, łazienkę, samochód. Mają jedno dziecko, nigdy się z nimi nie pokłóciła... Brzmi idealnie, co? Ale kiedy siadam przed kompterem by z nimi pogadać... nie jestem taka podjarana. Gdy nie mam już pytań co do bycia ich au pair.. jest niezręczna cisza i podtrzymywanie rozmowy w sztuczny sposób. Oni nie są uczuciowi, nie przytulają, nie plotkują przy stole... Nie oglądają głupich programów jedząc popcorn. I niby to nic złego.. niby to nawet lepiej, a jednak nie. Jestem osobą, która jest gdzieś dla ludzi, nie dla miejsca. Nawet na imprezy chodzę dla ludzi, nie, żeby się napić czy się wybawić. Jeśli na imprezie jest zbyt dużo ludzi, z którymi mam mało wspólnego i psują zabawę - wolę iść do kogoś do domu i napić się w 5 osób a nie w 50 - i bawić się o wiele lepiej... Więc jak mam spędzić rok z ludźmi, z którymi nie mam o czym rozmawiać? I niby to co zapewnia rodzina jest bardzo ważne i zgadzam się z tym.. ale równie ważny jest komfort psychiczny. Fakt, że jedziemy do ludzi, których lubimy, nie do pracodawców, którzy dają na dziecko. Może dla ich poprzedniej au pair to było ok. Miała 23 lata i chciała pożyć w USA. Przed przyjazdem już była niezależna i nie potrzebowała wsparcia. Ja potrzebuje. Potrzebuje fajnej relacji między mną a rodziną. Potrzebuje WOW. Na wow składa się: wiek dzieci, miejsce, to co zapewniają i JAKIMI SĄ LUDŹMI. Przynajmniej mi się tak wydaje... Może gdyby mieszkali koło NYC, to byłabym bardziej skłonna, bo zgadzałoby się więcej "punktów" WOW. Nie wiem. Wiem, że nigdy nie mamy pewności , że czasem wow okazuję się klapą, że czasem lepiej pojechać do takich z Indii, z którymi nie ma się wow, ale wiesz, że będziesz bezpieczna. Ale też wiem, że decyzja o wyjeździe jako au pair jest ryzykowna i podejmując taką decyzję wiedziałam na co się pisze. Tęsknota, szok. strach, strach przed rozczarowaniem, przemęczenie... Piszemy się na to i to już wydaje się być szalone. Więc czemu nie być bardziej szaolonym i poczekać na to coś? Może się mylę..

Ja się tu rozpisuję, a Indie i tak zniknęły. Powiedziałam im w sobotę, że dam im znać, a oni i tak zeszli z profilu, chociaż mnie chcieli... Nigdy nic nie wiadomo.
Oczywiście i tak im napiszę maila z podziękowaniem...

A!
Miała pełne zainteresowanie.. nawet 2 razy!


Szczerze? To nie jara.. to męczy. Fakt, że musisz odmówić 4 rodzinom i zaczynasz myśleć, że z tobą jest coś ne tak...
Wolałabym jedną, ale TĄ.

No i zamiast perfect matchu, uzależniłam się od "Chirurgów"! :)

czwartek, 6 czerwca 2013

Match #11 #12... "Deszcz matchowy" = dylematy

1.Jestem w stałym kontakcie z rodzinką z Indii i są naprawdę fajni, ale nie chce o nich zbyt dużo mówić, bo to dla mnie mega ciężka decyzja. Nie wiem dlaczego. Mam już kontakt do ich byłej au pair i umówiłam się na drugą rozmowę, więc zobaczymy. 
(miałam odpisać w komentarzu ale napisze tu: Akcent mają jak normalni amerykanie.. może matka troche mniej wyraźnie mówi. Są w Ameryce od około 20 lat i w USA mieszka większość ich rodziny)
2. Rozmawiałam z rodzinką z Chicago. Fajni, ale już im podziękowałam.
3.Pojawiły się nowe matche

Match #11
Miejsce: Sea Cliff, New York - 1h od NYC
Hości: Organizują imrezy masowe
Dzieci: Chłopiec urodzi się w lipcu
Zwierzęta: 3 psy

Wydają się fajni, ale ja nie mogę zajmować się noworodkami. Nie mam umiejętności takich i mnie to przeraża, niestety. Podziękowałam.

Match #12
Miejsce: Connecticut, 1,5h do NYC
Hostka: samotna matka, pracuje jako recepcjonistka w szpitalu
Dzieci: dziewczynka 5lat i chłopiec 7 miesięcy

Zeszli po paru godzinach. W sumie to dobrze, bo 7 miesięczne dziecko też nie dla mnie... 
Ale przez chwilę miałam 4 rodzinki na profilu! Mega hhah :D 
A ogólnie to miałam w ciągu 12 dni miałam 5 matchy...

W ciągu 3 miesięcy w CC miałam 2 matche
W ciągu pierwszych 2 miesięcy w Apia 5 matchy i przez ostatnie 12 dni 5 matchy 
Łącznie 12 matchy jak do tej pory...

Zobaczymy co to będzie :)